Gonitwa myśli kontra bycie „tu i teraz” – dynamiczne równanie, jak z niego korzystać?

Myśli stanowią ważną część mądrości ciała. Nieustannie powtarzana, wzmacniana myśl, staje się przekonaniem. Przekonania sterują naszym zachowaniem, wpływają na ciało, a właściwie je tworzą. Każdej myśli towarzyszy emocja lub uczucie, a każda emocja wywołuje określoną zmianę biochemiczną w ciele. Poddając się codziennie gonitwie myśli serwujemy sobie prawdziwy koktajl hormonów, które sterują naszym ciałem.

Świadomość bycia „tu i teraz”, pozwala nam się dystansować. Pozwala na uważne obserwowanie naszych myśli i zachowań. Pozwala nam świadomie przerwać i zmienić destrukcyjne przekonania.     

Zapraszam na rozmowę z Agnieszką Pawłowską, psychologiem i nauczycielem metody MBSR (Mindfulness-Based Stress Reduction, czyli redukcji stresu na bazie uważności).

  1. Witaj Agnieszko, dziękuję że zgodziłaś się na naszą rozmowę. Powiedz proszę, dlaczego kobiety we współczesny świecie boją się zwyczajnie odpuścić, przyznać do swojej słabości? W którym momencie zabłądziłyśmy?

Współczesne kobiety chcą być silne za wszelką cenę i idealnie sprawdzić się w każdej z ról, podejmowanych w ciągu życia. Tych ról jest jednak bardzo wiele…

Często za to brakuje w nas zgody na to, by choć w niektórych z nich nie być perfekcyjną.

Co na to wpływa? Na pewno w dużej mierze presja społeczna, kulturowa, medialna, ale także nasza własna potrzeba udowodnienia sobie i światu, że jesteśmy silne, samowystarczalne, że ze wszystkim damy sobie radę.

Trudno w takiej sytuacji o wsłuchanie się w siebie i akceptację swojej słabości, która czasem naturalnie się pojawia. Nasze ciało i umysł, to nie są roboty do pracy ponad miarę i potrzebują regularnego odpoczynku.

  1. Kiedy ciało nas zawodzi często popadamy w gniew. Pędzimy dalej. Ciało napięte, coraz mocniej się „buntuje”. Pojawia się uczucie zmęczenia, włączają się kolejne symptomy aż w końcu pojawia się choroba. Przed czym się tak bronimy? Czego boimy się doświadczyć ? Dlaczego kobiecość nas tak boli ?

Nie wiem czy to kwestia kobiecości czy też ogólnie ludzi pełnych ambicji, perfekcjonizmu, ciągłego pędzenia bez chwili zatrzymania i niekończącego podnoszenia sobie poprzeczki. Na prowadzonych przeze mnie kursach uważności stale spotykam kobiety i mężczyzn, którzy niemal całkowicie odcięli się od swoich ciał.

Nie dostrzegają pojawiających się w nich napięć, zmęczenia, nie czują w ciele emocji. I tak niestety jest współcześnie z większością z nas.

Koszt tego jest bardzo wysoki.

Chorują nasze ciała, choruje psychika, zaburzają się relacje z bliskimi, a przede wszystkim z samym sobą…

Całe szczęście nad relacją ze sobą i swoim ciałem można pracować, osiągając świetne efekty. Już po kilku tygodniach codziennej praktyki uważności na ciało ono cudownie się nam odwdzięcza.

  1. Wg Osho (współczesnego mistyka) „Słowa medycyna i medytacja pochodzą z tego samego źródła – to co leczy. Medycyna leczy rany fizyczne, a medytacja kuruje rany natury duchowej” Czym w takim razie jest mindfulness?

Mindfulness, czyli w języku polskim uważność, to świadome skupienie się na tym, co dzieje się w danym momencie: czego doświadcza moje ciało i umysł, jakie emocje odczuwam, co dociera do mnie poprzez zmysły, a także co dzieje się w relacji z drugim człowiekiem i otaczającym mnie światem.

Doświadczam tego wszystkiego z ciekawością i otwartością, czyli bez oceniania czy to jest dobre czy złe, bo dzięki temu doświadczam wszystkiego pełniej.

Mindfulness pomaga lepiej poznać i zrozumieć samego siebie. Takie samopoznanie wskazuje też precyzyjnie obszary, o które należy zadbać: w swoim życiu, w relacjach, emocjach i w swoim ciele.

  1. Akceptacja – dla mnie to słowo klucz do zmiany. Niesie w sobie transformującą, uwalniającą siłę. Jak w bólu, ułomnościach, ograniczeniach znaleźć w sobie przyzwolenie na akceptację ? Jak ujrzeć w chorobie szansę ?

Akceptacja, to słowo, które nam, ludziom Zachodu, kojarzy się z bezsilnością i poddaniem się. Z tego powodu nie dopuszczamy jej do siebie. A to właśnie akceptacja jest zdecydowanie pierwszym krokiem do zmiany i rozwoju. Potrafimy bez końca opierać się temu, co nas spotyka.

Jednak bez względu na to, jak bardzo nie zgadzamy się z tym, co jest obecne, w tym ból, choroba czy inne przeciwności losu, nie zmienia to faktu, że to wszystko i tak się dzieje.

Dopóki jesteśmy w oporze, dopóty naszą energię kierujemy w złość przeciwko temu, co nas spotyka, zamiast w to, co możemy z tym zrobić.

Ucieczka od awersyjnej emocji, sytuacji lub interpretacji zapewnia nam natychmiastowe uczucie ulgi, to powoduje, że prawie wszyscy ludzie do pewnego stopnia cechują się unikaniem doświadczania, nawet jeśli w dłuższej perspektywie skutki takiej strategii bywają katastrofalne.

Unikanie prowadzi do rezygnacji z konkretnych działań i sytuacji, gdy tymczasem rozwój i życie oparte na wartościach wymagają ich.

Akceptacja pozwala na obecność niepożądanych treści i sprawia, że nie stanowią one już przeszkody w podejmowaniu działań. Wbrew temu, co podpowiada nasza logika, akceptacja daje nam siłę.

  1. Eckhart Tolle powiedział: Życie da ci tylko takie doświadczenia, jakie najbardziej pomogą w rozwoju twojej świadomości”. Wymaga ufności, żeby się z tym zgodzić. Nie sądzisz?  

To prawda. Każdy z nas lubi wyobrażać sobie, że jego życie będzie spokojne, zdrowe, szczęśliwe. Jednak w życie człowieka wbudowane jest cierpienie. Często, choć się tego nie spodziewamy, trudne doświadczenia wzmacniają nas i rozwijają.

Czasem powodują, że w naszym życiu następuje prawdziwa transformacja.

Ufność nie jest łatwa, ale wiele by nam ułatwiła. Pomogłaby chociaż zaprzestać zamartwiania się o to, czy poradzimy sobie z tym, co nas spotka w życiu.

Badania pokazują, że 80% tego, o co się martwimy nigdy się nie zdarzy, na 8% nie mamy żadnego wpływu, a z pozostałą częścią większość z nas znakomicie sobie poradzi.

Wygląda więc na to, że nasze zamartwianie się jest właściwie stratą czasu i energii…

  1. Czym jest świadomość ciała? Jaki wpływ mają pojawiające się myśli na blokady w ciele? Czy silne destrukcyjne emocje mogą np. potęgować ból czy stany zapalne? Czy możemy zaobserwować tutaj jakiś związek?

Świadomość ciała, to wsłuchiwanie się w nie z otwartością i ciekawością. Umiejętność wychwycenia informacji, które nam przekazuje: o tym, co dzieje się na poziomie fizycznym i o tym, co dzieje się na poziomie mentalnym.

Ciało i umysł to bowiem nierozerwalne elementy większej całości, czyli po prostu nas samych.

Kiedy w naszej głowie pojawiają się uciążliwe myśli, które odrywając nas od tego co dzieje się właśnie teraz przenoszą nas po raz kolejny do trudnych wspomnień lub nieuchwytnych marzeń, wtedy nasze ciało reaguje napięciem.

Przyjrzyjmy się, w jaki sposób działa ten mechanizm. Przykładowo w naszej głowie pojawia się myśl „To niesprawiedliwe! Dlaczego spotkało to właśnie mnie?!”, do tej myśli już po chwili przykleja się całe mnóstwo kolejnych, które dodatkowo ją wzmacniają, np. „gdyby nie to, osiągnęłabym znacznie więcej, moje życie wyglądałoby inaczej, zostałam skrzywdzona przez los…”.

Te myśli nie pozostają bez wpływu na nasze emocje. Budzi się w nas złość, irytacja, rozżalenie, poczucie niesprawiedliwości, czasem smutek. Każda z tych emocji znajduje swój wyraz w ciele, które szykuje się do walki, ucieczki lub innego sposobu przetrwania trudnego momentu. Naturalnie więc spinamy się, podnosi się nasze ciśnienie, tętno, zmienia się gospodarka hormonalna.

Jeśli regularnie dajemy się uwikłać w historie, które tworzy nasza głowa, wtedy też regularnie dochodzi do zaburzenia naturalnego funkcjonowania naszego organizmu.

Efektem tego jest obniżona odporność i zachwianie zdolności naturalnego powrotu do równowagi. A gdy brak jest równowagi w funkcjonowaniu organizmu, wcześniej czy później dochodzi do choroby.

  1. Permanentny stres, napięte ciało, płytki oddech. Wiele chorób i dolegliwości kobiecych ma podłoże psychosomatyczne. Jak redukować dawki stresu jakimi codziennie jesteśmy poddawane? Czy trening uważności może przynieść trwałe zmiany? Czy są przeprowadzone nt. badania?

Ostatnio coraz częściej mówi się o tym, że prawdopodobnie wszystkie choroby mają podłoże psychosomatyczne, co wyraźnie wskazuje na bezsprzeczną konieczność traktowania organizmu ludzkiego, jako nierozerwalnej całości fizyczno-mentalnej. Jeśli chcemy zadbać o ciało, ważne, by równolegle zadbać o swój umysł.

Uważność uczy nas zatrzymania, przyjrzenia się sobie, dbania o to, co daje znać, że potrzebuje uwagi.

Uważność uczy nas akceptacji, łagodności, zrozumienia dla pojawiających się w nas myśli, emocji i reakcji ciała, a tym samym pomaga nam lepiej radzić sobie z codziennymi wyzwaniami, w tym z wszechogarniającym nas stresem.

Analiza 52 prac empirycznych i teoretycznych z zakresu uważności wykazała, że uważny sposób życia jest powiązany z niskim odczuwaniem stresu, pozytywnym stanem umysłu i wysoką jakością życia (dobrostanem).

Potwierdziły to także wyniki badań medycznych mózgu, ośrodkowego układu nerwowego, systemu immunologicznego i poziomu hormonów stresu.

Co bardzo istotne, zgodnie z wynikami opublikowanych w ostatnim czasie badań, praktykowanie medytacji uważności na oddech jest powiązane z wymiernymi zmianami w rejonach mózgu, które są odpowiedzialne za pamięć, uczenie się i emocje.

Skutki praktyki uważności odczuwamy więc nie tylko w momencie bycia uważnym, ale naturalnie rozlewają się one na nasze codzienne życie.

  1. Czy nasze zakodowane przekonania mogą hamować proces powrotu organizmu do równowagi? A może kobiety z jakiś nieuświadomionych względów potrzebują trwać w chorobie?

Nasze przekonania mają niesamowitą moc wpływania na nasze życie. Przyglądając się chociażby najnowszym badaniom nad stresem widzimy, że wskazują one na to, że wcale nie poziom doświadczanego stresu, a nasze przekonania na temat tego czy stres nam służy czy szkodzi wpływają na nasz stan zdrowia.

Przebadano 30 000 dorosłych przez 8 lat, analizując ich poziom stresu, przekonania na temat tego czy stres im szkodzi oraz ilość zgonów. Okazało się, że wysoki poziom doświadczanego stresu zwiększył ryzyko śmierci o 43%, jednak zwiększone ryzyko śmierci występowało tylko w przypadku ludzi, którzy uważali, że stres szkodzi ich zdrowiu.

Ryzyko śmierci okazało się najniższe wśród uczestników badania, którzy doświadczali silnego stresu, ale nie uważali go za szkodliwy dla zdrowia.

Warto zatem przyjrzeć się ograniczającym nasz rozwój i powrót do równowagi przekonaniom i zmienić je na takie, które będą nam służyć. Tak, to jest aż tak proste!

Zmieniając swoje nastawienie możemy w bardzo istotny sposób wpłynąć na poprawę zdrowia i jakości naszego życia.

Może się także okazać, że trwamy w chorobie, bo ona pomaga nam zaspokoić jakąś ważną potrzebę: bycia zauważoną, zadbania o siebie bez wyrzutów sumienia, przyjmowania pomocy od innych, postawienia czasem siebie na pierwszym miejscu… Te potrzeby nie są absolutnie niczym złym – wprost przeciwnie, to bardzo naturalne i istotne kwestie. Jednak może warto przyjrzeć się im i sprawdzić, jak mogę je zaspokajać także wtedy, gdy choroba minie.

Przecież dbać o siebie mogę i zdecydowanie powinnam zawsze – również, gdy jestem zdrowa.

  1. Oddech towarzyszy nam całe życie. Zaczyna je i kończy. To rytm życia. Co oznacza oddychać świadomie? Co może nam przynieść uważny, głęboki oddech?

To prawda, oddech jest jednym z najbardziej naturalnych elementów naszego życia. Towarzyszy nam cały czas, stale się zmienia i dopasowuje do sytuacji. Można powiedzieć, że dzieje się sam, bez potrzeby naszej interwencji.

Okazuje się także, że oprócz tych wszystkich zalet ma jeszcze jedną: jego świadomość ułatwia nam zatrzymanie się, uświadomienie sobie, że życie przebiega właśnie w tej pojedynczej chwili, w której płynie oddech, daje nam możliwość wyjścia z utartych schematów działania i podejmowania świadomych decyzji i działań.

Uważny oddech przynosi spokój i lepsze poznanie siebie, a jego regularna praktyka realne zmiany w mózgu, o których mówiłam już chwilę temu. I choć oddech może wydawać się czymś błahym i niewartym większej uwagi, to jego świadomość, włączana choćby na kilka sekund, kilkanaście razy dziennie, przynosi realną zmianę w jakości naszego życia.

  1. Kobieta „tu i teraz”, uważna, świadoma. Czyli jaka?

„Świadoma”, to chyba najlepsze określenie. Będąc kobietą uważną na siebie, świat wokół mnie i na innych ludzi, jestem w stanie przeżyć swoje życie prawdziwie, w równowadze, wykorzystując swoje predyspozycje i pojawiające się możliwości, a równocześnie nie raniąc innych.

Rozumiejąc siebie, wiem, że moje emocje mówią mi o tym, co dla mnie ważne, zwracają uwagę na moje wartości i pilnowanie granic, które być może ktoś próbuje przekraczać.

Słuchając mojego ciała wiem, że potrzebuje ono regularnie odpocząć, zrelaksować się, poruszać czy odżywić.

Dostrzegając moje myśli wiem, że często stanowią dla mnie dużą wartość, jednak nie wszystkie mi służą i nie za każdą z nich muszę podążać – w końcu, to tylko myśli.

Dostrzegając chwilę obecną, potrafię doceniać to wszystko, czego doświadczam i cieszyć się z małych rzeczy, a trudne momenty przyjmować jako naturalny element życia, dzięki temu zamiast złości i frustracji mogę wyciągnąć z nich naukę i siłę na przyszłość.

Słuchając uważnie ludzi buduję głębokie relacje, otwieram się na inność, która wzbogaca moje życie i uwalniam się od zbytecznych oczekiwań względem siebie i innych.

Będąc uważna wiem, że życie stale się zmienia i ja też ewoluuję wraz z nim, dostrzegając w tej zmianie szansę na rozwój.


Artykuł ukazał się oryginalnie na stronie: http://womensmatters.pl/gonitwa-mysli-kontra-bycie-teraz-dynamiczne-rownanie-niego-korzystac/