„To był dzień, jak każdy inny. Rano zadzwonił budzik.

– No tak, kolejny dzień pracy – pomyślała Agata, nie bez żalu opuszczając łózko. – Ciekawe, jaki humor będzie miał dzisiaj szef? Ostatnio chodzi podenerwowany. Pewnie źle zainwestował na giełdzie i teraz wyżywa się na pracownikach. A właśnie, też powinnam, pomyśleć o finansach i jakiś oszczędnościach. Nim się spostrzegę, przyjdą kolejne wakacje. Dobrze byłoby gdzieś wyjechać… W tym roku pogoda w kraju była dobra, ale kto wie, jaka będzie podczas kolejnego lata? Może lepiej pomyśleć nad wyjazdem zagranicznym..?

Nim się zorientowała, siedziała już w samochodzie i wyjeżdżała z garażu.

– Czemu nie pamiętam, jak się myłam i ubierałam? Widzę, że jestem wyszykowana, więc chyba musiałam to zrobić… A co ze śniadaniem? Hmm…, nie jestem głodna, więc chyba już coś zjadłam… Dziwna sprawa… Najważniejsze jednak, że już jadę. Włączę radio, to milej upłynie mi droga do pracy – pomyślała, z uśmiechem włączając ulubioną stację. – O, akurat zaczynają się wiadomości, to dobrze, dowiem się, co słychać w świecie. No tak, a co słychać u rodziców? Dawno się do nich nie odzywałam.

Powinnam dzisiaj zadzwonić. Kiedyś mieliśmy taki dobry kontakt. Czemu to się zmieniło? Pamiętam, że potrafiliśmy godzinami rozmawiać o różnych mniej lub bardziej istotnych sprawach i było nam tak dobrze razem. W sumie, to może już czas, by pomyśleć o własnej rodzinie? Mija rok za rokiem, a ja tak pędzę… Ale w sumie realizuję się w tym, co robię… Zaraz, zaraz, skąd ja się wzięłam przed biurem?Przecież dopiero wyjeżdżałam z domu? No i miały być wiadomości w radio, a tu właśnie kończy się jakaś piosenka… Kto rozłączył mój umysł i ciało?

Czując rosnącą irytację, zatrzasnęła drzwi samochodu i weszła do biura. O mały włos nie wylądowała na podłodze, mokrej po porannym sprzątaniu. W złości powiedziała kilka nieprzyjemnych słów pani sprzątającej biuro i rozdrażniona weszła do swojego gabinetu. Wiedziała już, że to będzie kolejny kiepski dzień…”

To niestety nie był fragment kryminału. Wprowadzając drobne korekty, mógłby to być opis dotyczący większości z nas. Czemu tak się dzieje, że pędzimy, że działamy na autopilocie, że emocje przejmują nad nami władzę? Teoretycznie wiemy, jak chcielibyśmy funkcjonować, znamy wiele przydatnych teorii, przeczytaliśmy mnóstwo mądrych książek, braliśmy udział w niejednym rozwojowym szkoleniu. Mimo to, w pośpiechu i stresie, wciąż lądujemy w tym samym miejscu, co kiedyś: zagubieni, podenerwowani, z chaosem w głowie, kompletnie nieobecni w tym, co dzieje się tu i teraz. Jakby ktoś inny nami sterował! A przecież chodzi o nasze życie i to my powinniśmy sprawować nad nim kontrolę. Tylko jak to zrobić, skoro to, czego do tej pory próbowaliśmy nie daje właściwych rezultatów? Odpowiedź jest wyjątkowa w swej prostocie. Tym, co może nam pomóc powrócić do świadomości i zrozumienia własnych myśli, emocji, reakcji oraz tego, co dzieje się wokół nas, jest uważność – oryginalnie nosząca nazwę mindfulness.

Cóż tak niesamowitego jest w uważności, że działa w obszarach, z którymi, być może, zmagamy się od lat? Nic i równocześnie bardzo wiele. Nic niesamowitego, ponieważ uważność jest zwyczajnym byciem w teraźniejszości. Zamiast po raz kolejny analizować przeszłe wydarzenia lub błądzić w marzeniach na temat tego, co planujemy zrobić w przyszłości, po porostu doświadczamy w pełni tego, co dzieje się z nami i wokół nas w danej chwili. Równocześnie jest to jednak bardzo wiele, gdyż takie spojrzenie daje nam możliwość wglądu we własne myśli i emocje, pomaga nam więc wychwycić schematy, według których reagujemy i nasze sposoby działania. Otwiera to naszą kreatywność, w poszukiwaniu innych, może znacznie lepszych, rozwiązań. Dotyczy to zarówno sytuacji trudnych w sensie emocjonalnym, jak stres związany z pracą, z ograniczoną ilością czasu, ze skomplikowaną relacją, jak i tzw. „sytuacji bez wyjścia”, gdy czujemy się w potrzasku i nie widzimy opcji wydostania się z niego. Nasze spojrzenie w takich sytuacjach zawęża się i nie potrafimy uchwycić szerszej perspektywy, która mogłaby nam pomóc. Gdy zatrzymamy się na chwilę, przyjrzymy sobie i temu, co rzeczywiście dzieje się w danym momencie, może się okazać, że nie wszystko jest takie, jak do tej pory myśleliśmy. Że na sytuację i drugiego człowieka można spojrzeć w zupełnie nowy i świeży sposób. Że mamy wybór i to my przejmujemy stery, decydując, jaki będzie nasz kolejny ruch. Uważność, w łagodny sposób, oddaje nam władzę nad własnym życiem. Im częściej zatrzymujemy się, choć na kilka minut, zauważając, co dzieje się z naszym ciałem, oddechem, umysłem, co odczuwają nasze zmysły, tym świadomiej decydujemy o swoim życiu. To tak niewiele, a równocześnie tak dużo.

Spróbuj, choćby teraz, na chwilę zostawić wszelkie „sprawy do załatwienia”. Usiądź wygodnie, przymknij oczy i przyjrzyj się sygnałom, jakie wysyła do ciebie ciało: zauważ jego pozycję, ciężar, miejsca którymi styka się z podłożem. Może są miejsca, które domagają się twojej uwagi. Poobserwuj je z ciekawością i akceptacją. Nawet jeśli dane odczucie nie jest dla ciebie przyjemne, przyjrzyj mu się bliżej. Kiedy już poczujesz się w bliskim kontakcie z własnym ciałem, obejmij uwagą swój oddech. Niczego w nim nie zmieniaj, tylko obserwuj takim, jaki jest. Każdy pojedynczy wdech i wydech. Nie musisz robić niczego wyjątkowego, po prostu oddychaj. Kiedy tylko zauważysz, że twój umysł powędrował gdzieś w pogoni za myślami, ponownie wróć do obserwacji oddechu. Utrzymuj świadomość oddechu przez kilka chwil.

Wystarczy, że zaczniesz od 2-3 minut, wydłużając ten czas z dnia na dzień. Ćwiczenie to wydaje się proste i niepozorne. Ma jednak dużą siłę, gdyż pomaga nam pozostać w kontakcie z teraźniejszością. Niestety, takie zatrzymanie się, okazuje się często nie lada wyzwaniem dla współczesnego człowieka, dla którego naturalniejszym jest bycie w biegu. Warto jednak znaleźć w swoim życiu przestrzeń na oddech i na powrót do chwili obecnej. Co otrzymamy w zamian? Przede wszystkim świadomość przeżywanych chwil i wpływ na jakość naszego życia.

Artykuł oryginalnie ukazał się na stronie: http://inspeerio.pl/uwaznosc-i-tajemnica-zwyczajnego-dnia.html